Mam 27 lat
regularnie piję od roku
do tej pory nie wydarzyło się nic co by spowodowało żebym przestała pić
wydaje mi się, że musi się coś takiego wydarzyć żeby się opamiętać
ten blog to chyba krok w dobrą stronę? wiem, że robię źle, piszę o tym ale jak sobie obiecuję, że z tym skończę nic z tego nie wychodzi
Gdyby ktoś jeszcze tu zajrzał, przeczytał, dał wsparcie... bo bliskim osobom nie powiem nigdy...
środa, 16 maja 2012
poniedziałek, 14 maja 2012
myślałam kiedyś, że może powinnam powiedzieć komuś o moich problemach ale ciągle się boję... chciałam też skorzystać z pomocy specjalisty, psychologa, psychiatry, nie wiem kogo jeszcze, ale się boję... Teraz jak to piszę też się boję, że przeczyta to ktoś z moich znajomych i mnie zdemaskuje.
Boję się...
.... samotnych wieczorów...
...złości jaka mnie ogarnia bez powodu...
...trzęsących się rąk...
...że nie mam pieniędzy na rachunki a na alkohol zawsze znajdę...
...wzroku pani w sklepie gdzie robię zakupy, chociaż teraz staram się zmieniać sklepy...
...nie zamkniętych na noc drzwi do domu... bo zapomniałam...
...śladów na moim ciele bo znów przewróciłam się w wannie...
początek mojej historii...
...kiedy był ten mój początek... kiedy nastąpiło przekroczenie przeze mnie tej cienkiej granicy między okazjonalnym piciem alkoholu a piciem codziennym???
Teraz powinnam zacząć się tłumaczyć, że w moim życiu pojawiły się problemy, mnóstwo problemów, z którymi nie mogłam sobie poradzić. Każdy kolejny fatalny dzień chciałam zakończyć miłym akcentem, malutkim drinkiem, poprawiającym humor i samopoczucie. Bo przecież życie jest takie skomplikowane, a ja to chyba zawsze mam pod górkę... Często tak myślę, bo tak jest, ciężko, smutno!!! Wymyśliłam sobie, że założę sobie blog bo to takie modne teraz. Może poprawi to moją samoocenę, że jednak nie jestem taka bezradna i bezużyteczna. Będę sobie tu pisać o mnie i moim życiu i będę szczera, tak naprawdę szczera... bo przecież nikt nie wie co ukrywam przed całym światem... przed mężem, dziećmi, rodziną, przyjaciółmi... myślę, że nikt nie domyśla się jak wygląda moje życie gdy zamykam się w czterech ścianach mojego mieszkania. Nikt nie widzi butelki wódki schowanej w szafce w kuchni, butelki, która starcza mi na dwa "miłe" wieczory. Kiedyś starczyła na dłużej no ale taki chyba już los takich jak ja!
Teraz powinnam zacząć się tłumaczyć, że w moim życiu pojawiły się problemy, mnóstwo problemów, z którymi nie mogłam sobie poradzić. Każdy kolejny fatalny dzień chciałam zakończyć miłym akcentem, malutkim drinkiem, poprawiającym humor i samopoczucie. Bo przecież życie jest takie skomplikowane, a ja to chyba zawsze mam pod górkę... Często tak myślę, bo tak jest, ciężko, smutno!!! Wymyśliłam sobie, że założę sobie blog bo to takie modne teraz. Może poprawi to moją samoocenę, że jednak nie jestem taka bezradna i bezużyteczna. Będę sobie tu pisać o mnie i moim życiu i będę szczera, tak naprawdę szczera... bo przecież nikt nie wie co ukrywam przed całym światem... przed mężem, dziećmi, rodziną, przyjaciółmi... myślę, że nikt nie domyśla się jak wygląda moje życie gdy zamykam się w czterech ścianach mojego mieszkania. Nikt nie widzi butelki wódki schowanej w szafce w kuchni, butelki, która starcza mi na dwa "miłe" wieczory. Kiedyś starczyła na dłużej no ale taki chyba już los takich jak ja!
Subskrybuj:
Posty (Atom)